środa, 1 czerwca 2011

Dzień dziecka jak znalazł. Wstałam sobie o 7.25, zjadłam śniadanko, poszłam ana moment spotkać się z Adą i pojechałyśmy z Olą i Karoliną na próbe xd Po drodze prawie zemdlałam, takie stanu jeszcze w żyyciu nie miałam, to było straszne. Popluskałyśmy się trochę w wodzie, poopalałyśmy się i pojechałyśmy do domu. Po drodze udało nam się zabłądzić, ale to jest totalnie nie ważne. Podziwiałyśmy piękne widoki i pioruny w oddali. Samochód prawie mnie potrącił i zdarłam sobie nogę... Nie ważne. Pogoda się popsuła, ale to wcale nie przeszkodziło w tym żebym poszła sobie z Mariankiem na faje. :D No, a niedawno wróciłam z posiadówy u Ady na klatce itd itd <3

I kilka zdjęć z dziś:















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz