Wstałam dzisiaj po 13, nie powiem żebym się wyspała. Posiedziałam chwilę przed komputerem, a teraz nadszedł czas na ogarnięcie się, ostatnio jedyne co robię w domu to jem, śpię, siedzę przed komputerem i marudzę. Tak sobie powoli egzystuję.
Odkąd tutaj jestem, czyli prawe trzy miesiące, co noc śni mi się Polska, on, one, oni. Ehh... Ale dzisiejszego snu na pewno nie zapomnę, był tak cholernie realistyczny, że jak wstałam chciało mi się płakać.
Następną rzeczą która jest istotna dla mnie to to, że skończyłam oglądać Misfits, a następny sezon za rok ! No chyba sobie jaja robią, nie uważacie ?
Kontynuując listę moich smutków... Nie idę nigdzie na sylwka. Pierdole, wiecie ? Noc spędzę siedząc przed kompem... O ile nie będzie końca świata, przede mną nie jeden zajebisty sylwester... A ten rok i tak nie zapowiada się zajebiście, w tym domu na pewno tak będzie.
Na dworze jest już prawie ciemno , a przynajmniej szaro, ponuro i wilgotno...
Podsumowując, wszystko ssie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz