środa, 23 maja 2012

Jezz... Fajne uczucie, gdy wychodzisz w krótkich spodenkach na dwór, nie przejmując się tym, że nie masz nóg jak patyki, ze nie jesteś najzgrabniejszą osobą na świecie, ale Hej ! Jestem, to jest przecież mój świat, i tylko w moim świecie mogę być idealna. To brzmi strasznie, ale kurcze, w końcu jakoś tak zaakceptowałam siebie. Siedzę przed monitorem cieszę twarz , a co mi tam ! Kurde, szkoda czasu na zamartwianie się tym, że z zewnątrz jestem "nieidealna", każdy jest idealny, trzeba tylko w to uwierzyć. Nie każdy musi nosić rozmiar 34 i rezygnować z takich przyjemności jak czekolada czy pizza [haha].  Kocham mojego tate, który pozwolił mi do tego dojść. Jeżeli komuś to nie pasuje może pocałować mnie w MOJĄ OGROMNĄ DUPĘ.

1 komentarz:

  1. prawdziwa notka, podziwiam za samoakceptację, przede mną chyba długa droga :) na marginesie, zazdroszczę Ci kontaktu z tatą, chyba jest wspaniały.

    OdpowiedzUsuń