wtorek, 19 kwietnia 2011

Boże... Mam tyle do nadrobienia. Od piątku zatrzymałam się w czasie... Totalnie nie wiem co się dzieje.
W piątek łódź (zdjęcia na dole). Sobota? Przespałam cały dzień, wyszłam na dwór tylko raz z psem, aż dziwne.
Niedziela, ah ta niedziela xd Od rana w teatrze, konkurs piosenki religijnej zawsze spoko. Poszłam tam z myślą że nic nie wygramy itd. A tu taki mały psikus, główna nagroda, laptop, nigdy w życiu się tak nie cieszyłam :D
Nie ważyłam się od środy. Nie wiem czemu, ale chce mi się płakać, czuje w sobie pustkę i to nie jest spowodowane tym że jestem głodna... Jakoś tak mi źle.
To że nie miałam internetu od piątku spowodowało że z nudów zaczęłam biegać : D Wczorajsze 5 km czuję w każdej części mojego ciała.
A teraz idę z Adą, za którą się tak cholernie stęskniłam że masakra, do pipy :D

I zdjęcia :










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz